czwartek, 20 listopada 2014

Smutny listopad.


Witam

Nawet nie wiem kiedy zaczął się listopad a on już prawie się kończy. Choć lubię tę  porę roku za jej nostalgiczny klimat, za litry wypitej herbaty przyrządzanej na różne sposoby, za cieplutkie kocyki, zapachy świec, za te długie orzeżwiające spacery i deszcz. To jakoś smutno u nas...
Na początku listopada dynie zdobiły nasz domek i pierwszy raz w życiu wycinałam z nich minki. Naprawdę można dobrze się bawić i oddać się wodzy wyobrażni.
Odkryliśmy ciekawą włoską restaurację i wogóle staramy się wychodzić do fajnych miejsc żeby coś zjeść i popatrzeć na siebie, mój mąż jest wtedy zawsze taki obecny...
Spędziłam miło sześć dni urlopu; duuużo spałam, czytałam, oglądałam filmy, spacerowałam i robiłam zdjęcia, jeżdziłam do fajnych miejsc na pyszne zimowe filiżanki kawy, poczytać gazetę i obserwować ludzi.
Czyli na maksa odpoczęłam a teraz czekam na grudzień.






Dużo spacerujemy razem i ja sama...z baranami...










Wypad z dziewczynami z pracy na kręgle.

Obowiązkowo wypad do kina, bardzo lubię.


Nie może zabraknąć w tym czasie dobrych domowych posiłków z lampką wina, tutaj ziemniak pieczony i sałatka z serem halumi,  polendwiczki z kapustką i sałatka colesław.




 Trzymajcie się cieplutko...