wtorek, 18 kwietnia 2017

Wielkanocny śledzik na raz

Witam

Święta Wielkiej nocy to jak początek nowego po noworocznym leniuchowaniu. Zawsze tak miałam, że ten piękny czas zadumy kolorowych pisanek, tulipanów i rząkili jest jak pierwszy rozdział nowego.
Czegoś nowego... to taki krok w stronę lata, słońca, wakacji, marzeń, planów i nowych dni.
Towarzyszył mi spokój i śledzik na raz w sosie chrzanowo - jabłkowym, filizanka kawy wypita z cudowną osobą, zapach żurku, zabawy w kulkowym basenie z Ewką oraz świąteczne myśli o najbliższych.
Tak mi dobrze było, czułam że nic mi nie trzeba... radio zet dzwięcznie grało, słuchałam wielkanocnych opowieści ludzi znanych i nieznanych, które przywołały również moje wspomnienia o wielkanocy z dzieciństwa a za rok już będę mogła z Ewką jaja malować i dekorować. Jak to dobrze że człowiek ma o czym myśleć. Na spacerze mijam sympatyczną parę z dorosłą córką i myślę że to my kiedyś z Ewką tak będziemy sobie szli na spacer, może spacer wielkanocny...

Myślę o Sherii która straciła dziecko i o Niki która od dwóch lat choruje i nikt nie może jej pomóc. Ach... jak mało wdzięczni jesteśmy za to co mamy, jak szukamy dziury w całym a szklanka do połowy pełna sprawia wrażenie prawie pustej. Dziwne z nas twory a nawet i potwory tak ciężko to zrozumieć, ja sama nierozumiem.












Alleluja ...




poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Moje strony


Witam

Lubię wracać w moje strony, w moje miejsca w moje uliczki i choć czasem już sama nie wiem gdzie jest moje miejsce to lubię tam być... choć tylko na chwilę.
Nie za długo tylko na chwilkę ... ukoić moje serce, napełnić je czasem z tymi których kocham... choć tylko na chwilkę. Inaczej już nie potrafię nie da się inaczej... tak jest łatwiej.
Gdy tysiące spraw gna nas nie zawsze tam gdzie chcemy być czy iść to tam w moich stronach zawsze chce być ... choć tylko na chwilkę.
Lubię pukać do tych drzwi z myślą że za chwilę stanie w nich ten ktoś kto jest mi bliski ... ten mój ktoś... 
Ileż wspomnień tam jest zostawionych, ten park, ta ławka, ileż chwil dobrych i złych pochowało się tam... 

Lubię te wyjazdy tam zwłaszcza w trójkę, człowiek czuje taki rodzinny klimat. Tego uczucia nie da się zastapić żadnym innym.
Moment kiedy znów idę tą uliczką, siadam na tą ławkę i wchodzę do tego parku to właśnie to uczucie do którego zawsze bardzo tęsknię ... choć tylko na chwilkę.

Ewka na lotnisku czuła się jak ryba w wodzie, tyle się tam działo ciekawych rzeczy, tyle ludzi nie mogła się nadziwić. Do wszystkich salutowała, uśmiechając się uroczo.
Odwiedziny babci i dziadka którzy się nas nie spodziewali i wielka radość.
Póżniej jeszcze więcej atrakcji było, odwiedziny u Adasia i Poli, ciekawie tam było. Olek z wielką czułością dotrzymywał kroku Ewci.
Zawsze cudowne rozmowy z Martą, gry planszowe dla pięcio latków i dla starszych, najgorszy monopol w moim życiu, kupa śmiechu, małe tarcia ale wszyscy się bardzo starali żeby było miło.

Moje chwile w moich stronach, zawsze na nie czekam.













Do napisania...