piątek, 29 grudnia 2017

Dar wdzięczności

Witam


Ostatnie dni przed świętami i wigilijna noc były chyba najtrudniejszymi w tym roku i wogóle.
Ostanie tygodnie przed świętami tata Michał w dwóch pracach więc zupełnie wyłaczony ze świata żywych, mnóstwo spraw do załatwienia, w pracy gorączka przedświąteczna i też trudny czas dla moich podopiecznych... a ja na granicy wycieńczenia z kiełkującą chorobą, nie pamiętam kiedy byłam tak mocno chora i zmęczona. Ewa cichutko bawiąca się na łóżku obok mamy kaszlącej, kichającej i ledwo żywej ale była kochana, prawie jakby wiedziała że tak musi się zachowywać.
Magia świąt zdecydowanie przeszła na drugi plan. Ale co tam takie trudności wobec tego co przeżywają inni ludzie. Ja byłam tylko przeziębiona a jakie okropne świętam musiały przeżyć dzieci ciężko chorych rodziców, którzy umierają w hospicjum? Nie miał kto pojechać po choinkę i zrobić zakupów ale co tam, jak smutno musiało być w domach w których nie było pieniążków na choinkę i prezeny w te święta?
Jak pozbawione nadzieji muszą być święta rodziców, których dzieci są poważnie chore?

Ach... ostatnio nie było za dużo czasu tylko dla nas, nie pamiętam wieczoru który razem spędziliśmy ale kiedy patrzę na tatę Michała, który mimo zmęczenia czułym okiem spogląda na swoją córeczkę i po przyjściu z pracy odrazu tuli ją do siebie i nie wypuszcza ze swoich ojcowskich ramion jakby rok jej nie widział. A jak okropne muszą być święta rodzin które się rozwodzą, rozstają?

W pierwszy dzień świąt cudnie spędziliśmy czas u Tiny, która sprawiła że poczuliśmy się jak członkowie jej własnej rodziny. Drugi dzień świąt Dominika przytuliła nas do swojej rodziny
Wszystkie tegoroczne moje trudne chwile prowadzą tylko do jednego do wdzięczności za to co mamy. Za to że Ewa jest zdrowa, mimo że dostaliśmy kosmiczny rachunek za badania i konsultację lekarza. Za to że takich cudownych dziadków ma Ewa i że Mikołaj z Polski dotarł na czas z mnóstwem prezentów i podarunków. Że babcia Ania pamiętała jaką zieloną herbatę mi przysłać i podarowała finansową pomoc żeby na wszystko starczyło. Że Marty śliwkowo- czekoladowy dżem był prawdziwą rozkoszą w moich ustach każdego przedświątecznego poranka.
Wdzięczność...tak czuję wdzięczność za wszystko co mam...

Myślę sobie że udane Święta to suma starań wszystkich,którzy w nich uczęstniczą, czy przeżyję kiedyś te moje prawdziwe, wymarzone, wyśnione Świeta ? Rodziny przemierzają tysiące kilometrów żeby w ten jeden dzień zasiąćś razem do stołu i być razem...
Każdy jest wyjątkowy, ważny i gdyby kogoś zabrakło to nikt i nic nie jest w stanie go zastąpić...

Wdzięczna jestem że moi bliscy spędzali święta w ciepłych domach, pachnących jedzeniem, z bliskimi że nikt nie był prawdziwie samotny ... to jest prawdziwe błogosławieństwo!

I powiem wam że jutro rano wstanę z uśmiechem na twarzy, głową wysoko podniesioną, złapię Ewkę wycałuję ją i zrobię najpyszniejsze śniadanie mojemu mężowi bo moje serce przepełnione jest prawdziwą wdzięcznością...











Do napisania...


piątek, 15 grudnia 2017

Zaczynamy ...

Witam


Grudzień, cały grudzień jest zawsze poprostu cudny!
Uwielbiam!
To tu w Angli nauczyłam się celebrować grudzień, od pierwszego do ostatniego dnia. I choć w tym roku jestem już ze wszystkim spóżniona, to ze wszystkich sił staram się przeżywać ten grudzień jakby był ostatnim. Dużo jemy, dużo wychodzimy do ludzi poobserwować jak wszyscy niemalże tanecznym krokiem wydają pieniądzę, uszczęśliwiają swoich bliskich i przyjaciół, piją świąteczne trunki poubierani w świąteczne zimowe swetry. Nawet śnieg popadał żeby jeszcze bardziej dodać grudniowi uroku.
Pierwszy śnieg Ewki, jak to dobrze, jakie to szczęście jest że mogę być z nią przy tych jej pierwszych różnych uniesieniach...

Coraz bliżej święta...
















Do napisania...

wtorek, 12 grudnia 2017

Listopadowe humory i humorki

Witam

Ciężko stwierdzić czy to ja tak mam czy to wina jest jesieni ... lenia złapałam pod pachę i tak z nim się prowadzam i szwędam w kółko ... tu i tam.
Wszystko mnie ciśnie, przygniata i podgryza czy to wielka rola bycia mamą czy samotność w wielkim świecie ...
Stoję na zakręcie i nie bardzo wiem gdzie dalej pojść a gdzieś trzeba ... i znając mnie to jeszcze tak sobię postoję zanim inną drogę wybiorę, utknęłam ...



Do napisania...