Ile razy mieliście taką myśl że chcecie coś zmienić ? Ja chyba z milion razy ale to tylko myśli które są ulotne. Tym razem czuję że jednak jest inaczej... minimalizm kołacze mi się po głowie już od dawna... myslę że nigdy nie będę ortodoksyjną minimalistką bo za duża mam słabość do pięknych rzeczy ale widzę jak ostatnio zmienił się mój gust i potrzeby. Czuję zę mniej oznacza dla mnie więcej, oczyszczanie przynosi mi ukojenie i spokuj.
Pozbywam się rzeczy niepotrzebnych, przerażają mne przepełnione przedmiotami domy, potem sama zaglądam w nasze kąty i co widzę różne niepotrzebne rzeczy, czuję ogromną chęć oczyszczania naszej przestrzeni dla zdrowszego myślenia i lepszego samopoczucia.
To bardzo ważne aby ubierać się i otaczać rzeczami, które w pełni do nas pasują. Odnalezienie swojego stylu, odkrycie swoich potrzeb i stylu życia jak też świadomość swojej sylwetki jest absolutnie konieczne to tego by móc stworzyć swoją garderobę, umieć zestawiać ubrania tak aby z kilku elementów trzorzyć fajne kreacje lub stworzyć wnętrze naszego domu czy mieszkania.
Myślę że zaczynam ten proces, odnajduję siebie a co za tym idzie swoje potrzeby i styl życia w którym jest coraz mniej miejsca na materializm ale dobry gust, klasyka i jakość zostają ze mną.
Uwierzcie mi że ostatnia jestem by twierdzić że droższe jest lepsze ale doświadczenie mi pokazało że jakośc kosztuje i za dziesięć rzeczy wątpliwej jakości wolę dwie, które posłużą mi na lata i to poczucie dobrze wydanych pieniędzy.
Lubię swoje rzeczy i im bardziej przypadają mi do gustu tym lepiej, potrafię długo na takie czekać i skrupulatnie je selekcjonować, mam nadzieję że ten sposób uchroni mnie przed wszechobecnym konsjumpcjonizmem i nadmiarem czegoś co nic nie wnosi w nasze życie...
Do napisania...