Małymi i mokrymi krokami zbliża się do nas lato. Cieszą mnie znów te długie wieczory i perspektywa że można zrobić coś więcej bo jest dłużej jasno. Staram się na maksa organizować ze wszystkim żeby zrobić jak najwięcej, żeby zrobić coś jeszcze, żeby mieć poczucie że oprócz pracy coś jeszcze ciekawego robię w tym moim życiu. Przychodzi mi to z trudem bo to wszystko strasznie jakoś poplątane, koniecznie muszę znależć złoty środek, tylko jak??? Postanowiłam nie brać nadgodzin w pracy, myślę,że będzie to dobry krok w stronę mojego złotego środka?!
Świadomość uciekającego bezpowrotnie czasu nie daje mi ostatnio spokoju! Wiem,wiem znów zawiało melancholią ale to właśnie moje życie na czerwonej sofie ;))) Może to przez moją pracę w której mam kontakt ze starością, chorobami, końcem i umieraniem już same te słowa brzmią strasznie a to moje życie na codzień. Potrzebny mi świeży powiew jeszcze nie wiem czego i skąd ale coś wymyślę.
Za cztery tygodnie wyprawa do Szkocji a tam napewno powieje świeżością.
Już nie mogę się doczekać..,
Herbata z kardamonem i konfiturą różaną w sam raz na deszczowe popołudnie.
Pozdrawiam i do napisania..,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz