Na pierwszy plan nasuwa mi się myśl o tym jak szybko ucieka czas nie mogę uwierzyć,że juz jest lipiec. Właśnie zorientowałam się,że w czerwcu napisałam tylko jednego jedynego posta ;(((
Ale za to mam bardzo dobre usprawiedliwienie, ponieważ 13 czerwca 2013 odbył się nasz zwariowany ślub!!! Możecie sobie zatem wyobrazić jak bardzo był to ekscytujący miesiąc.
I stało się jestem żoną fajnego męża ;)))
Ślub był cywilny, kameralny tylko osoby,które dobrze znaliśmy i ani trochę nie przypominał tradycyjnego. Taki też był plan; ma być tak jak chcemy. Było super i najpiękniejsze było to, że naprawdę byłam szczęśliwa i czułam się cudownie. a nie wierzyłam do końca,że mogło by tak być. Byłam przekonana,że napewno coś lub ktoś na tyle wyprowadzi mnie z równowagi,że cała się roztroję i magia pryśnie.
Magia była w nas...
A dziś mój mąż wysłał mi kwiaty do pracy z okazji pierwszego miesiąca małżeństwa.
Ach ci mężczyżni oni to potrafią nas zakręcić!!! ;))

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz