Ja dziewczyna z miasta zawsze myślałam,że nigdy nie polubie życia na wsi, a tu proszę miła niespodzianka, polubiłam. Początki nie były łatwe, jestem z tych którzy długo klimatyzują się w nowych miejscach i tym razem rownierz musiał odbyć sie ten sam mozolny proces klimatyzacji zanim uwiłam swoje malutkie gniazdko. Nigdy wcześniej nie zyłam tak blisko natury, ciszy i tych wszystkich malutkich ,,żyjatek,, które mieszkają sobie w moim ogrodzie. Takie miejsca mają swoją cudowną moc uzdrawiania, wyciszania i otwierają nas na coś więcej.
Teraz myślę,że fantastycznie jest mieszkać sobie w takich cichych miejscach zdala od miejskiego gwaru a jednocześnie pod nosem miasta, żeby jak zatęsknimy za towarzystwem ludzi i hałasem lub filiżanką kawy w zatłoczonej kawiarence to szybciutko się tam zjawić.
Jajka od kurek ganiających i moje organiczne pomidorki.
Do napisania...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz