wtorek, 15 lipca 2014

Mamy lato.


Witam ;)))


Lipiec zawitał u nas wraz z deszczem. Padało, padało i padało, końca tego deszczu nie było widać! Tak bardzo ten miesiąc  był wyczekiwany przez nas a tu deszczowe rozczarowanie! Ale nawet w najgorszą ulewę można się rozczulić, kiedy małe kurczaczkowe dziubki przychodzą pod moje drzwi żeby się skryć przed deszczem.
Na szczęście po prawie dwóch tygodniach rankiem po przebudzeniu wyszłam na ogród  i z wielką radością stwierdziłam, wreszcie mamy lato! 



Gorące promienie słońca przebijały się wszędzie do okoła.



A tu nasza panna, wyjadaczka naszych śliwek ;)))



 Dużo się działo przez te dwa tygodnie i było dość pracowicie, doprowadziliśmy cały ogród do porządku, ogarnęliśmy wszystko wokół domu.




Obiecałam sobie że jak tylko jest to możliwe to będziemy jadać posiłki na ogrodzie. W zeszłym roku lato strasznie szybko nam uciekło, tyle rzeczy sobie obiecałam i prawie nic się nie udało zrealizować, tego lata będzie inaczej. 
Jestem zdeterminowana!!!!!





Zrobiłam mój pierwszy sernik w życiu, nie jest idealny ale to już coś ;)))



Mały dzięcioł znaleziony na podjeżdzie, wypadł z gniazda wysoko umiejscowionego na drzewie i pomimo nawoływań matki i jego pisków nie udało się ich już razem połączyć. Znależliśmy mu dom w sanktuarium dla ptaków. Mam nadzieję że będzie mu tam dobrze z ptasim bractwem.  Ach,  ci nasi ogrodowi przyjaciele budzą we mnie tyle nieznanych dotąd uczuć i tak potrafią mnie miażdząco rozczulić że nie podejrzewałabym siebie o takie emocje.







Udanego lata kochani, do napisania..,


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz