piątek, 5 września 2014

Powrót do szkoły i randka.


Witam

Nie sądziłam że jeszcze kiedyś powrócę do szkoły. A tu proszę,  życie jest nieprzewidywalne. Muszę jednak przyznać że zupełnie inaczej jest być uczniem z wyboru i uczniem świadomym. Naprawdę mi się to podoba, wiem czego oczekuję od tego kursu, mam fajną grupę młodych ludzi z całego świata i wszyscy chcemy lepiej mówić po angielsku.
Nie mogę się doczekać następnych zajęć jestem bardzo podekscytowana. Moja nauczycielka Carol jest angielką, niezwykle otwarta osoba, zdeterminowana żeby poprawić nasz angielski.

Cały tydzień żyłam tym wydarzeniem a tu jeszcze nie uwieżycie bo ja też prawie nie uwieżyłam. Mój mąz zaprosił mnie na randkę, naprawdę miło mnie zaskoczył. Obydwoje odpicowaliśmy się, w końcu to prawdziwa randka, jak za starych czasów. Miejsce było niezwykle urocze, tak sielsko i klimatowo. Miejsce to prowadzi małżeństwo, które wkłada ogrom serca żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik, można dostrzec to na każdym kroku, nawet ubikacja sprawia że nie chcesz z niej wyjść. Jedzenie bardzo wyszukane, pięknie podane aż trudno zacząć jeść.
Wszystko dobrane z największą dokładnością bardzo się starają i jest to mocno wyczuwalne, zapewniają też że wszystkie potrawy są z lokalnych świeżych produktów i chce się w to wierzyć ponieważ godziny otwarcia to od 17.00 do 22.00 tylko w niedzielę od 12.00 można przyjść na obiad, czasem w niedzielę mają ponad sto osób. Wszystko świeże czeka na gości. Takie miejsca sprawiają że chcesz tam wrócić i o to w tym wszystkim przecież chodzi. My napewno pojawimy się tam ponownie!

Zamówiliśmy butelkę wina,  piliśmy za nas, za życie, za każdy dzień razem ten trudny i ten radosny. I za to nasze szczęście piliśmy..,
Ile było śmiechu.., i karty też były i wędzone krewetki pierwszy raz zjedzone i przypomniałam sobie jakie piękne oczy ma mój mąż i jaki jest przystojny w brązowej koszuli, którą pierwszy raz założył i te nasze dłonie z obrączkami na tym drewnianym stole..,
Ach, Kocham Cię Kochany i Dziękuję! 
Marzę sobie o nas za 40 lat na werandzie naszego domu, może z tym samym winem, wędzonymi krewetkami i talią kart będziemy się śmiać do rozpuchu jak to nasze życie nam przeleciało..,


Pusty korytarz po skończonych zajęciach, jest godzina 21.00 cicho, spokojnie i ten motywujący cytat. 



















Zakochałam się w tej tapecie z kurczakami.

Do napisania..,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz