Dzisiaj trochę inaczej bo będzie list. Skoro mam tu pisać o moim życiu na czerwonej sofie to osoba do której piszę jest właśnie dużą częścią mojego życia.
Kochana N.
Napewno kiedyś przeczytasz te moje wypociny... wczoraj były Twoje 14 urodziny, urodzilaś się dokladnie na początku mojego osiemnastego roku życia. Bardzo się wszyscy cieszyliśmy z Twoich narodzin choć nie było nam łatwo bo byłaś maleńkim wcześniaczkiem, który musiał walczyć o swoje życie. Odrazu zabrali nam Ciebie...ale to było dla Twojego dobra. Chyba już nigdy nie zapomnę bicia Twojego serduszka które było podłączone do aparatu monitorującego Twój stan. Biło jak oszalałe...Tak też powiedziała nam pani doktór, że Twoje maleńkie serce bije jak dzwon i że musi być dobrze...i jest dobrze.
Chciałam Ci napisać że jesteś naszym szczęściem i zawsze nim będziesz.
Chcę ci powiedzieć że wiem że Twoje życie nie zawsze jest kolorowe ale może być a zależy to tylko od Ciebie... pewnie życie nie raz da Ci w kość, trzeba będzie iść pod górę, napewno nieraz opadniesz z sił i właśnie w takich momentach nie WOLNO Ci przestać walczyć, nie WOLNO Ci przestać marzyć i nie WOLNO Ci przestać chcieć więcej, więcej od życia.
Nasz dom zawsze będzie dla Ciebie otwarty...Wszystkiego najlepszego...
Twoja ciocia.
| W Dębowym Wzgórzu, zawsze dobrze się bawimy! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz