Święta mają to do siebie że zdecydowanie za szybko mijają, przychodzą i za chwilkę już ich nie ma... ale zawsze zostawiają po sobie to niezwykle uczucie odrodzenia, czystości i nowego początku i nie wiem czy dzieje się tak za sprawą zmęczenia całym rokiem a Święta są jak wolny czas ( choć dla wielu bardzo pracowity), jak zatrzymanie w gonitwie w której wszyscy bierzemy udzial, jak powiedzenie sobie dziś nic nie muszę i jak czas tylko na przyjemności. Tak właśnie ja to czuję... a przed nami Nowy Rok i znów snuję mnóstwo planów, postanowień z których pewnie połowa zakończy się na planach ale to snucie dodaje mi skrzydeł...siedzę wlaśnie na czerwonej sofie otulona kocem z lampką czerwonego wina i rozmyślam jak to będzie w tym Nowym Roku, co nam przyniesie, jak nas zmieni i doświadczy.
Niech to najlepsze na mnie czeka...
Do napisania...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz