niedziela, 20 marca 2016

To ostatnia niedziela.

Witam

Wstałam dziś wcześnie i jak nigdy poszłam na mały spacer po siódmej, wydawało mi się że wszystko i wszyscy jeszcze śpią. No tak dziś niedziela...to ostatnia taka niedziela. Wszechogarniający spokój, dlugie śniadanie i pogaduchy przy stole. Potem delikatna krzątanina, maluszek daje o sobie znać, przesyłając kopniaczki na znak, że to już tuż tuż. Że już takich niedziel nie będzie, że coś nowego się zaczyna w naszym życiu. Boję się tej zmiany ale jednocześnie nie mogę doczekać. Dlaczego my ludzie jesteśmy tacy pokręceni?
Zabieram się za kolorowanie mojej kolorowanki dla dorosłych, niezła frajda, potem gram w sieci w Scrabble. Nawet gazetę poczytałam, jakbym na zapas chciała nadrobić moje małe przyjemności, jakbym czuła, że to koniec ale dlaczego tak myślę? Może to będzie początek, gdzie podział się mój optymizm? Czyżby to jego brat realizm się zjawił...pewnie to strach cichutko puka bo tego co nieznane zawsze się boję,  ciężko i długo adoptuję do nowego!
Niech się dzieje co ma się dziać, niech będę tego częścią. W końcu to moje życie, moje życie na czerwonej sofie...




Do napisania...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz