czwartek, 11 stycznia 2018

Dzień dobry bardzo w Nowym Roku

Witam

Dzień dobry już w Nowym Roku.

Jak zwykle głowę mam pełną myśli, postanowień i choć noworoczne postanowienia są już strasznie nie modne to ja wciąż wierzę w ich sprawczą moc, wierzę że jak coś zapiszę,zaplanuję, przemyślę to jakoś tak mi łatwiej do tego dążyć, oczywiście z różnym finałem co roku kończą się te moje dążenia... to i tak wierzę że są nam ludziom w jakiś sposób potrzebne. Mają w sobie moc...
Chciałabym żeby ten rok był dla mnie przełomowy bo w planach mam kilka osobistych planów, chciałabym żeby był nastawiony na jakość niż ilość i niech będzie bardziej wewnętrzny niż zewnętrzny. Chcę bardziej się skupić na szczegółach i na tym co dla mnie osobiście jest ważne.
Niech będzie rodzinnie i ciepło, nastawiam się na dużo miłych spotkań z bliskimi bo w tych naszych gonitwach życiowych i przepychankach z życiem ciągle ich za mało.
I dość siłowania się z tym z czym nie mam szans na wygraną niech będzie co ma być... niech będzie ciekawie...


A tak zakończyliśmy stary rok... z klasą był kawior i rurki z kremem









Do napisania...

piątek, 29 grudnia 2017

Dar wdzięczności

Witam


Ostatnie dni przed świętami i wigilijna noc były chyba najtrudniejszymi w tym roku i wogóle.
Ostanie tygodnie przed świętami tata Michał w dwóch pracach więc zupełnie wyłaczony ze świata żywych, mnóstwo spraw do załatwienia, w pracy gorączka przedświąteczna i też trudny czas dla moich podopiecznych... a ja na granicy wycieńczenia z kiełkującą chorobą, nie pamiętam kiedy byłam tak mocno chora i zmęczona. Ewa cichutko bawiąca się na łóżku obok mamy kaszlącej, kichającej i ledwo żywej ale była kochana, prawie jakby wiedziała że tak musi się zachowywać.
Magia świąt zdecydowanie przeszła na drugi plan. Ale co tam takie trudności wobec tego co przeżywają inni ludzie. Ja byłam tylko przeziębiona a jakie okropne świętam musiały przeżyć dzieci ciężko chorych rodziców, którzy umierają w hospicjum? Nie miał kto pojechać po choinkę i zrobić zakupów ale co tam, jak smutno musiało być w domach w których nie było pieniążków na choinkę i prezeny w te święta?
Jak pozbawione nadzieji muszą być święta rodziców, których dzieci są poważnie chore?

Ach... ostatnio nie było za dużo czasu tylko dla nas, nie pamiętam wieczoru który razem spędziliśmy ale kiedy patrzę na tatę Michała, który mimo zmęczenia czułym okiem spogląda na swoją córeczkę i po przyjściu z pracy odrazu tuli ją do siebie i nie wypuszcza ze swoich ojcowskich ramion jakby rok jej nie widział. A jak okropne muszą być święta rodzin które się rozwodzą, rozstają?

W pierwszy dzień świąt cudnie spędziliśmy czas u Tiny, która sprawiła że poczuliśmy się jak członkowie jej własnej rodziny. Drugi dzień świąt Dominika przytuliła nas do swojej rodziny
Wszystkie tegoroczne moje trudne chwile prowadzą tylko do jednego do wdzięczności za to co mamy. Za to że Ewa jest zdrowa, mimo że dostaliśmy kosmiczny rachunek za badania i konsultację lekarza. Za to że takich cudownych dziadków ma Ewa i że Mikołaj z Polski dotarł na czas z mnóstwem prezentów i podarunków. Że babcia Ania pamiętała jaką zieloną herbatę mi przysłać i podarowała finansową pomoc żeby na wszystko starczyło. Że Marty śliwkowo- czekoladowy dżem był prawdziwą rozkoszą w moich ustach każdego przedświątecznego poranka.
Wdzięczność...tak czuję wdzięczność za wszystko co mam...

Myślę sobie że udane Święta to suma starań wszystkich,którzy w nich uczęstniczą, czy przeżyję kiedyś te moje prawdziwe, wymarzone, wyśnione Świeta ? Rodziny przemierzają tysiące kilometrów żeby w ten jeden dzień zasiąćś razem do stołu i być razem...
Każdy jest wyjątkowy, ważny i gdyby kogoś zabrakło to nikt i nic nie jest w stanie go zastąpić...

Wdzięczna jestem że moi bliscy spędzali święta w ciepłych domach, pachnących jedzeniem, z bliskimi że nikt nie był prawdziwie samotny ... to jest prawdziwe błogosławieństwo!

I powiem wam że jutro rano wstanę z uśmiechem na twarzy, głową wysoko podniesioną, złapię Ewkę wycałuję ją i zrobię najpyszniejsze śniadanie mojemu mężowi bo moje serce przepełnione jest prawdziwą wdzięcznością...











Do napisania...


piątek, 15 grudnia 2017

Zaczynamy ...

Witam


Grudzień, cały grudzień jest zawsze poprostu cudny!
Uwielbiam!
To tu w Angli nauczyłam się celebrować grudzień, od pierwszego do ostatniego dnia. I choć w tym roku jestem już ze wszystkim spóżniona, to ze wszystkich sił staram się przeżywać ten grudzień jakby był ostatnim. Dużo jemy, dużo wychodzimy do ludzi poobserwować jak wszyscy niemalże tanecznym krokiem wydają pieniądzę, uszczęśliwiają swoich bliskich i przyjaciół, piją świąteczne trunki poubierani w świąteczne zimowe swetry. Nawet śnieg popadał żeby jeszcze bardziej dodać grudniowi uroku.
Pierwszy śnieg Ewki, jak to dobrze, jakie to szczęście jest że mogę być z nią przy tych jej pierwszych różnych uniesieniach...

Coraz bliżej święta...
















Do napisania...

wtorek, 12 grudnia 2017

Listopadowe humory i humorki

Witam

Ciężko stwierdzić czy to ja tak mam czy to wina jest jesieni ... lenia złapałam pod pachę i tak z nim się prowadzam i szwędam w kółko ... tu i tam.
Wszystko mnie ciśnie, przygniata i podgryza czy to wielka rola bycia mamą czy samotność w wielkim świecie ...
Stoję na zakręcie i nie bardzo wiem gdzie dalej pojść a gdzieś trzeba ... i znając mnie to jeszcze tak sobię postoję zanim inną drogę wybiorę, utknęłam ...



Do napisania...

środa, 25 października 2017

Jesienna aura

Witam

Jesienią pięknie tak beztrosko po parku pochodzić, liście szeleszczą pod butami...spadają jakby z nieba układając się w piękny dywan, starałam się oczyścić umysł i o niczym nie myśleć tylko o tych kolorach i liściach...

Spacerowała po parku pani z pieskiem, podarowała nam swój uśmiech a pies przyjaznym merdaniem ogona rozśmieszał Ewkę.
Pan obszukujący śmietniki do Ewki zagadał, uśmiechając się szczerze i też przyznał że piękna ta tegoroczna jesień... dałam mu pięć złotych pewnie na fajki i może na bułkę będzie, ucieszył się jakby gwiazdkę z nieba dostał a to tylko moneta była, taki prezent mały w tym jego wędrownym życiu.
Już o życiu znów chciałam myśleć ale nie...
powstrzymałam się i żeby zatrzymać czas o niczym nie pomyślałam.











Do napisania...






czwartek, 12 października 2017

Przechodzimy na sezon jesienny

Witam

Szafy przebrane ciepłe swetry czekają w gotowości do użycia. Czas na nowy sezon, czas na nowe chwile, na długie wieczory, śmieszne komedie, spotkania w miłym towarzystwie. Jesień naprawdę może być fajna to tylko od nas zależy czy umiemy się przestawić na ten jakże uroczy czas. Może nie bierzmy sobie zbyt dużo obowiązków teraz w tym czasie jeżeli to możliwe to ograniczmy je do minimum, żeby sobie wspomóc to przestawianie naszego umysłu na jesień...
Choć łatwo powiedzieć gorzej przejść do czynu to sposób małych kroczków zawsze się sprawdza, bynajmniej u mnie.

W tym sezonie nie kupuję żadnych zabawek ani nowych rzeczy mojemu dziecku ale w zamian chodzimy do nowego klubu malucha czyli we wtorki i środy Ewa ma prawdziwą burzę mózgu.
 Jest otoczona dziećmi i mnóstwem nowych zabawek, którymi bawi się z chęcią bo nie ma ich w domu. Uwielbia tam chodzić...
Codziennie nawet jak pada deszcz wychodzimy w kaloszach  na spacer i delektujemy się świeżym powietrzem, łapiąc ostatnie promyki słońca.
Zaczynamy też zabawy z kolorami i liczbami ograniczając dzięki temu telewizję, choć mamy swoje ciekawe programy i ulubione bajki Ewy.
Nie... nie jestem mamą doskonałą ! Moje dziecko ogląda bajki w telewizji, mało tego uważam że wiele z nich jest bardzo pouczających i pozytywnie wpływa na wyobrażnię mojej Ewy. 

Podzielę się z wami co ja robię w tym sezonie żeby dobrze go wykorzystać, co pomaga mi się zrelaksować i jak ja pobudzam swoje zmysły żeby nie popaść w czarną dziurę ...
Ratują mnie energetyczne koktajle, upijam się nimi dosłownie... mój nowy dodatek to sproszkowany owoc Lucumy. Owoc ten jest bogaty w żelazo, które redukuje uczucie zmęczenia, zawiera oczyszczający organizm błonnik, dodatkowo zawiera witaminę B3 i beta karoten silny przeciwutleniacz, który wzmacnia układ pokarmowy, ma niski indeks glikemiczny o małej zawartości cukru a jest słodziutki. W końcu udało mi się wyskoczyc na basen i nie ukrywam że było cudownie, uwijałam się jak kozica na następny dzień, endorfinki pracowały.
Zapomnieć o wszystkim natomiast pozwala mi książka do słuchania '' Sekretne życie drzew'' jak tylko mogę to oddaję się tej pięknej opowieści o życiu drzew, fajne jest to że mogę słuchać i jednocześnie coś robić ale słuchając nie koncętruję się na tym co robię, jeżeli wiecie o co mi chodzi. Zatem nie mogę robić nic skomplikowanego ...  hahaha bo może się to żle skończyć.

Niewiele tego ale to są właśnie te małe kroczki które mnie wprowadzają w nowy sezon, brakuje tylko najważniejszego elementu spotkań z bliskim, tych różnych chwil i chwilek, które zawsze próbuję zatrzymać... tak ja wciąż nie przestaję zatrzymywać czasu...ale odległości która nas dzieli nie mogę pokonać...

Dzięki tym kilku zmianą przechodzimy z Ewą na sezon jesienny a wy zauważyliście
 już jesień ?




Czemu tylko pies ma mieszkać w budzie, nie zabijajmy dziecięcej wyobrażni

Kawa na wynos a jeżyny na drodze, proszę się częstować







Nie da się ukryć polskich korzeni matki polki angielskie dzieci zajęte zabawą a Ewka robi pranie
 hahaha





Wstrząśnięta jestem faktami z życia drzew
Do napisania...

wtorek, 10 października 2017

Sniadanie na farmie

Witam

Kolejny miesiac tego roku juz za nami az ciezko w to uwierzyc. Czas zdecydowanie za szybko ucieka a ja ciagle go zwalniam ... i zwalniam.
Cudna ruda jesień zaczepia nas i zabiera pozytywną energię a w zamian daje piękne musztardowe kolory, kasztany i melancholijne wieczory przy blasku świec.
To czas żeby usiaść, pójść na spacer, książkę poczytać albo wybrać sie na farmę a tam zrobić coś nietypowego ... zjesc sniadanie.






Kura nie zlapana ale zajác jest !!!!

Do napisania ...