niedziela, 4 stycznia 2015

Świąteczne wspominki.

Witam

 Święta mają to do siebie że zdecydowanie za szybko mijają, przychodzą i za chwilkę już ich nie ma... ale zawsze zostawiają po sobie to niezwykle uczucie odrodzenia, czystości i nowego początku i nie wiem czy dzieje się tak za sprawą zmęczenia całym rokiem a Święta są jak wolny czas ( choć dla wielu bardzo pracowity), jak zatrzymanie w gonitwie w której wszyscy bierzemy udzial, jak powiedzenie sobie dziś nic nie muszę i jak czas tylko na przyjemności. Tak właśnie ja to czuję... a przed nami Nowy Rok i znów snuję mnóstwo planów, postanowień z których pewnie połowa zakończy się na planach ale to snucie dodaje mi skrzydeł...siedzę wlaśnie na czerwonej sofie otulona kocem z lampką czerwonego wina i rozmyślam jak to będzie w tym Nowym Roku, co nam przyniesie, jak nas zmieni i doświadczy.

Niech to najlepsze na mnie czeka...















Do napisania...

sobota, 20 grudnia 2014

Coraz bliżej Święta.


Witam

Coraz bliżej Święta, bardzo na nie czekam w tym roku. Palą się lampiony i światełka, ludzie kupują piękne, pachnące choinki. Świateczne zapachy czuję je wszędzie. Oczywiście imbirowa kawa z bitą śmietaną jest moim grudniowym ulubieńcem. 
Moje dekoracje już gotowe i cała reszta też, zresztą naprawdę niewiele nam trzeba. Minimalizm na Święta też jest dobry nie ilość jest ważna tylko jakość i nasi bliscy. 

Koleżanki z pracy zastanawiają się co ugotować, jakie prezenty wybrać dla rodziny i wogóle cała ta Świąteczna kszątanina w pracy jest bardzo miła. Rodziny naszych podopiecznych znoszą czekoladki i słodkości, dziękując za dobrą opiekę. To naprawdę miłe.., 
Świąteczne przedstawienie w ktorym byłam położną i odbieralam Dzieciątko Jezus bylo tak śmieszne że ludzie nie mogli przestać się śmiać. Super, taki miał być przekaz. Śpiewanie kolęd jak zawsze jest bardzo wzruszającym momentem dla naszych podopiecznych. Przywraca i ożywia wspomnienia, wspomnienia o domu, o rodzinie i o wspólnych Świętach. Bardzo to uświadamia jak cenne są takie chwile w życiu człowieka. Jest też dużo łez bo to trudny czas i samotny dla wielu, ludzie płaczą nawet na widok kartek świątecznych od rodzin i bliskich. Znacie mnie i wiecie że bardzo wzruszają mnie takie momenty więc robię co mogę aby moi pacjenci się uśmiechali. Pracuję z przypiętym reniferkiem na głowie i to już wszystkim przyprawia banana na buzi, śpiewam głośno kolędy po polsku i po angielsku czytam listy od rodzin i kartki Świąteczne. Strasznie się wygłupiam i współpracownicy chyba już mają mnie dość, ale co tam, ważne że babcie i dziadkowie się uśmiechają.


Świąteczne zapachy już wybrane, dobra gorzka czekolada kupiona, prezenty spakowane i choineczka też jest. Oto przedświąteczne migawki u nas..,







Rozgrzewający drobiowy gulasz z imbirem idealny na grudniowe wieczory!



Bądz powodem dla którego ktoś się dzisiaj uśmiechnie...
Zachęcam wszystkich do zrobienia jednego dobrego uczynku, ogromny kop energetyczny, wiem bo zrobilam. Do napisania...

niedziela, 7 grudnia 2014

Co czwartek.

 Witam

Mój cudowny grudzień już się zaczął a wraz z nim Świąteczny nastrój i chyba dlatego trochę polepszył się też mój nastrój. Przyznam że nie mogę się już doczekać  Świąt Bożego Narodzenia.., ale jeszcze nie o Świetach dzisiaj chciałabym napisać a o mojej czwartkowej paczuszce pyszności. 
Ktoś wpadł na fantastyczny pomysł .Na stronie Graze można sobie zamówić taką paczuszkę, na dany dzień tygodnia i w tym dniu ją otrzymujemy do domu lub do pracy.


Co jest w środku??? 
Za kazdym razem dostajemy coś innego, w czterech pudełeczkach dostajemy przeróżne mieszanki ziaren, nasion, orzechów, suszonych owoców, granoli, czekolady lub kawałek ciasta z torebką herbaty. 
Wszystko jest organiczne, niesiarkowane i bez glutenu. Niektóre mieszanki sa naprawdę ciekawe i pyszne!
Fajny pomysł na zdrową przekąskę, może nie ma tego dużo ale naprawdę robią pyszne kombinacje. Oczywiście ma to bardzo duży wymiar marketingowy bo rzeczywiście myślę o czwartku i czekam na moją paczuszkę dobroci..,
A potem dostaję maila z zapytaniem czy przekąski mi smakowały i czy coś naprawdę mi smakowało to wtedy wysyłają to ponownie (ale uwieżcie mi że kombinacji jest strasznie dużo) albo jak coś mi nie smakuje to odrzucają to i już nigdy tego nie dostanę.
Taka fajna zdrowa zabawa a cena jest naprawdę niewielka, myslę że warto!









do napisania..,

czwartek, 20 listopada 2014

Smutny listopad.


Witam

Nawet nie wiem kiedy zaczął się listopad a on już prawie się kończy. Choć lubię tę  porę roku za jej nostalgiczny klimat, za litry wypitej herbaty przyrządzanej na różne sposoby, za cieplutkie kocyki, zapachy świec, za te długie orzeżwiające spacery i deszcz. To jakoś smutno u nas...
Na początku listopada dynie zdobiły nasz domek i pierwszy raz w życiu wycinałam z nich minki. Naprawdę można dobrze się bawić i oddać się wodzy wyobrażni.
Odkryliśmy ciekawą włoską restaurację i wogóle staramy się wychodzić do fajnych miejsc żeby coś zjeść i popatrzeć na siebie, mój mąż jest wtedy zawsze taki obecny...
Spędziłam miło sześć dni urlopu; duuużo spałam, czytałam, oglądałam filmy, spacerowałam i robiłam zdjęcia, jeżdziłam do fajnych miejsc na pyszne zimowe filiżanki kawy, poczytać gazetę i obserwować ludzi.
Czyli na maksa odpoczęłam a teraz czekam na grudzień.






Dużo spacerujemy razem i ja sama...z baranami...










Wypad z dziewczynami z pracy na kręgle.

Obowiązkowo wypad do kina, bardzo lubię.


Nie może zabraknąć w tym czasie dobrych domowych posiłków z lampką wina, tutaj ziemniak pieczony i sałatka z serem halumi,  polendwiczki z kapustką i sałatka colesław.




 Trzymajcie się cieplutko...

poniedziałek, 27 października 2014

Powroty.



Witam

Byłam tam i z powrotem..,
Już jestem z powrotem. Kocham te moje powroty bo one uświadamiają mi wiele rzeczy;

...że doceniam mocniej to co mam,
...że moja mama i tato się starzeją,
...że zawsze tam będzie połowa mojego serca,
...że tam jest moja przyjaciółka od serca i taka na zawsze,
...że tam jest balkon na którym stoi moja mama, czeka kiedy przyjeżdżam i macha kiedy odjeżdżam,
...że tam jest najlepsza teściowa pod słońcem i jej magiczne mieszkanko,
...że jestem samotna,
...że tam zawsze zostaną najpiękniejsze wspomnienia,
...że żyję tu i tam,

Wracam zawsze stamtąd z potarganym sercem i głową w chmurach do mojego życia tutaj..,









Do napisania..,

piątek, 5 września 2014

Powrót do szkoły i randka.


Witam

Nie sądziłam że jeszcze kiedyś powrócę do szkoły. A tu proszę,  życie jest nieprzewidywalne. Muszę jednak przyznać że zupełnie inaczej jest być uczniem z wyboru i uczniem świadomym. Naprawdę mi się to podoba, wiem czego oczekuję od tego kursu, mam fajną grupę młodych ludzi z całego świata i wszyscy chcemy lepiej mówić po angielsku.
Nie mogę się doczekać następnych zajęć jestem bardzo podekscytowana. Moja nauczycielka Carol jest angielką, niezwykle otwarta osoba, zdeterminowana żeby poprawić nasz angielski.

Cały tydzień żyłam tym wydarzeniem a tu jeszcze nie uwieżycie bo ja też prawie nie uwieżyłam. Mój mąz zaprosił mnie na randkę, naprawdę miło mnie zaskoczył. Obydwoje odpicowaliśmy się, w końcu to prawdziwa randka, jak za starych czasów. Miejsce było niezwykle urocze, tak sielsko i klimatowo. Miejsce to prowadzi małżeństwo, które wkłada ogrom serca żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik, można dostrzec to na każdym kroku, nawet ubikacja sprawia że nie chcesz z niej wyjść. Jedzenie bardzo wyszukane, pięknie podane aż trudno zacząć jeść.
Wszystko dobrane z największą dokładnością bardzo się starają i jest to mocno wyczuwalne, zapewniają też że wszystkie potrawy są z lokalnych świeżych produktów i chce się w to wierzyć ponieważ godziny otwarcia to od 17.00 do 22.00 tylko w niedzielę od 12.00 można przyjść na obiad, czasem w niedzielę mają ponad sto osób. Wszystko świeże czeka na gości. Takie miejsca sprawiają że chcesz tam wrócić i o to w tym wszystkim przecież chodzi. My napewno pojawimy się tam ponownie!

Zamówiliśmy butelkę wina,  piliśmy za nas, za życie, za każdy dzień razem ten trudny i ten radosny. I za to nasze szczęście piliśmy..,
Ile było śmiechu.., i karty też były i wędzone krewetki pierwszy raz zjedzone i przypomniałam sobie jakie piękne oczy ma mój mąż i jaki jest przystojny w brązowej koszuli, którą pierwszy raz założył i te nasze dłonie z obrączkami na tym drewnianym stole..,
Ach, Kocham Cię Kochany i Dziękuję! 
Marzę sobie o nas za 40 lat na werandzie naszego domu, może z tym samym winem, wędzonymi krewetkami i talią kart będziemy się śmiać do rozpuchu jak to nasze życie nam przeleciało..,


Pusty korytarz po skończonych zajęciach, jest godzina 21.00 cicho, spokojnie i ten motywujący cytat. 



















Zakochałam się w tej tapecie z kurczakami.

Do napisania..,

poniedziałek, 1 września 2014

Jak to jest z tym moim szczęściem?



Witam


Jak to jest z tym szczęściem u mnie..,no właśnie.., a więc sprawa wygląda tak że calkiem od niedawna dopadłam to moje szczęście i uczepiłam się go jak rzep psiej dupy, tak dosłownie. Pewnie czasem myślicie ale fajne jest to moje życie; takie spokojne, bezstresowe, lekkie i bez zmartwień. Pewnie wielu chciało by powiedzieć że co ja tam wiem o prawdziwym życiu, kiedy to niestarcza do końca miesiąca, kiedy są dzieci, kiedy nie ma pracy i perspektyw.
Otóż wiem jak wygląda takie życie bardzo dobrze i pewnie gdybym zaczeła pisać tego bloga pięć lat temu to czytalibyście o tym jak bezsensowne jest moje życie na emigracji, jak bardzo byłam samotna, jak ciężko nam było normalnie żyć, jak zadawaliśmy sobie pytanie czy to wszystko ma jakiś sens bo raz ja nie mam pracy a potem Michał i że tak się nie da. O tym że wciąż jestem naiwna a ludzie do okoła to wykorzystują albo o tym że nie umiem się postawić w pracy i muszę pracować nadgodziny za które nie dostaję ani grosza. Narzekałabym pewnie jak bardzo ciężką pracę wykonuję, sprzątając pokoje hotelowe i o tym że pewnego razu tak bolały mnie ramiona od zmieniania przeogromnych poszewek na kądrę że aż płakałam, siedząc na środku pokoju. Pewnie skarżyłabym się na moim blogu jak to mój dzień zaczyna się o 4.30 rano a kończy o 10.00 w nocy i tak często 6 dni w tygodniu a potem jeden dzień wolnego a ja jestem tak strasznie zmęczona że spędzam go w łóżku, przecież mieszkam w Londynie a wogóle go nie zwiedzam bo nie ma pieniędzy ani czasu ani ochoty.
Nie było w tej gonitwie ani czasu ani miejsca na szczęście a potem napisałabym wam jak postanowiliśmy wszystko zmienić nie myśląc jeszcze o szczęściu ale już zmierzaliśmy w jego stronę. Za ostatnie pieniądze kupiliśmy stary samochód, wpakowaliśmy w niego cały nasz dobytek, mając w kieszeni 20 funtów, wyruszyliśmy..,
Potem napisałabym wam jak udawaliśmy przed przyszłymi szefami, którzy okazali się bardzo ludzcy i normalni że nie trzebabyło zapełniać nam lodówki na nasz przyjazd bo właśnie mieliśmy jechać i zrobić sobie zakupy a kiedy wyszli to powiedziałam jak miło że będziemy mieli co jeść do wypłaty..,
Napisałabym jeszcze jak byłam sama w szpitalu bo Michał musiał pracować i o tym jak bardzo chciałam żeby odwiedziła mnie moja mama z pomarańczami, pogłaskała po głowie i zapytała co jeszcze potrzebuję i jak byłam sama kiedy mnie wieżli na operację.., o tym jak miło by było gdyby tata siedział przy łóżku jak się wybudzę.., ale nie było tak, było tak jak musiało być..,
Gdybym zaczeła pisać jeszcze wcześniej to pewnie czytalibyście całą litanię o tym że widzę tylko na jedno oko i jakie to niesprawiedliwe, czemu ja i jakie życie jest straszne.., i że pewnie taki już mój los wybrakowany..,

Krzyczę o tym moim szczęściu bo jest teraz.., ale też ryczę, martwię się, przeklinam na wszystkie strony świata, zawodzę się na ludziach, nie mam czasem siły do mojej rodziny,  nawet tłukę kubki w kuchni i wrzeszczę jezuuuuuu jaki tu bałagan a mój mąż wtedy schodzi mi z drogi, cichutko wychodzi do szopy..,
Też kłucę się z mężem ale mamy zasadę że nie wiem jak strasznie się pokłócimy to zawsze na drugi dzień wstajemy rano i nie wracamy do wczoraj, zaczynamy od nowa, bardzo ułatwiło nam to życie.


Idealnie u mnie nie jest. Moje życie też potrafi być nieprzewidywalne i niepojęte. I to nie tak że zawsze wszystko jest dobrze, że ja wybieram to co lepsze a potem ubarwiam, ja poprostu piszę o dobrych chwilach w moim życiu i o tym jak bardzo i ze wszystkich sił staram się widzieć i czynić to moje życie wyjątkowym; doceniać bardziej, widzieć więcej i czuć mocniej..,





Życząc wam wszystkim szczęścia, do napisania..,