niedziela, 5 kwietnia 2015

Jaja.


Witam.

Nie ma to jak zacząć Wielkanoc od kłutni o musztardę...Klasyk!
Dziś Wielkanoc i szykujemy się na świąteczne śniadanie z rodziną Dominiki i Waldka. 
Było bardzo miło i pysznie. Tradycyjny żurek i to podany w chlebie, kolorowe jaja i biała kiełbasa...Tradycja została zachowana. Świeta Wielkanocne są takie bardzo polskie, a tą swoją kolorystyczną oprawą zdecydowanie wprowadzają w radosny nastrój.
Wielkanoc to również czas refleksji nad sobą i zadumy nad otaczającym nas światem, zawsze wtedy myślę o naszych bliskich i przeżytych Świętach. Ponoć ważne są tylko te, które jeszcze przed nami...

Radosnego Alleluja oby nam wszystkim żyło się lepiej!













 Były nawet dla nas zajączki ;)))


 Jak widać w domu i kuchni rządzi Dominika...hahaha








Do napisania...

sobota, 4 kwietnia 2015

Moja przygoda z radiem.


Witam

Czułam gdzieś we mnie głęboko że jak ruszę się z domu, to coś się wydarzy. Wiedziałam że podjęcie się czegoś twórczego szlifuje nasz charakter ale to wymaga otwarcia się na ludzi, co nie za bardzo lubię, bo ludzie w dużych dawkach mnie męczą i szybko się zniechęcam do współpracy z nimi, ja wolę wszystko sama. Taka właśnie ze mnie,, Zosia samosia,, i mój świat. Kurs angielskiego był wlaśnie dobrym początkiem do mojej radiowej przygody. Bo to wlaśnie na kursie, spotkałam moją radiową mentorkę.
Dominika jest bardzo ciepłą, twórczą osobą z niezwykłą duszą. Ale fart, że na nią wpadłam! Kiedy zgadałyśmy się z Dominiką na kawę, to wlaśnie Dominika okazała się głosem polskiej audycji w Radiu Future, polskiej audycji którą odkryliśmy z mężem jakiś czas temu. Fajnie wyszło, byłam zaszczycona że tak sobie siedzimy na kawie.
 Potem pomyślałam że może warto spróbować czegoś nowego, zupełnie innego żeby sprawdzić siebie, żeby coś przeżyć i zobaczyć na ile mnie stać. Może mogę pomóc Dominice przy audycjach, pomyślałam. 
Trzeba zaryzykować! Choć brzmiało to strasznie nierealnie; robienie audycji radiowych, ja w radiu, wow!
I stało się, tak zaczęla się moja przygoda z radiem.
W końcu, kiedy teraz się nad tym zastanawiam, to dość naiwnie podeszłam do tematu. Chciałam od razu być dobra, robić fajne audycje i życie od razu utarło mi nosa. Przecież '' nie od razu Rzym zbudowano". Trzeba zacząc od początku, od podstaw a potem starać się ze wszystkich sił być lepszym.
W radiu trzeba działać energicznie, uczę się mówić powoli, nie zacinać, nie mlaskać. Uczę się jak czytać i przygotowywać do audycji w końcu nie jestem dziennikarką czy spikerem radiowym. Dobrze że nagrywam demo bo mogę zrobić małe poprawki ale na to nie ma zawsze czasu, wszystko zależy od tematu a mamy tylko dwie godziny na nagranie godzinnej audycji, uwieżcie że to tak na styk. Są gorsze i lepsze dni, więc nagranie też jest różne; ciekawsze, nudne czasem zwariowane. 
Pierwsze nagrania były dla mnie bardzo stresujące ale zawsze wychodzę z radia dosyć zadowolona. Myślę że każdy czas jest dobry na rozwój. Jak nie teraz to kiedy? 
Moim nowym wyzwaniem jest radio. Trzymajcie kciuki żebym się nie poddała.

  



Przy mikrofonie Kamila i nasza godzinna polska audycja w Radiu Future, zaczynamy!

Tak swiętowaliśmy mój debiut radiowy ;)))))))))









Do napisania...

piątek, 3 kwietnia 2015

Wrocław.


 Witam

Wyjazd do Wrocławia z dziewczynami napewno zaliczony do wyjazdów udanych. To było coś więcej niż wyjazd czy babski wypad. Emocje, wzruszenia, zachwyty, było tego trochę. Spotkanie z moją rodziną i zderzenie z polską kulturą były miłą niespodzianką dla moich angielskich koleżanek. Zobaczyły skąd pochodzę, uświadomiły sobie jak bogatą kulturę ma polski kraj i co najważniejsze, spotkanie z moją rodziną pozwoliło mi zrozumieć że my też mamy rodzinę ale jesteśmy z nią poniekąd rozłączeni bo żyjemy na emigracji. A naocznie zobaczyły że jest za kim tęsknić... Mam tylko nadzieję że ten wyjazd dużo im uświadomił i trochę zmienił punkt widzenia na emigrację i emigrantów w ich kraju.
Miło było obserwować moich rodaków uśmiechniętych, elokwentnych w tym jak nas obsługiwali i w kontaktach z nami, mówiących po angielsku i gotowych pomuc w każdej sytuacji. To było ciekawe doświadczenie. Pan taksówkarz który był tak miły że nie mogłam się z nim nagadać, pani wożna w kamienicy w której był nasz hostel, zabawiająca naszego małego tawarzysza wyprawy i wyciągająca skarby ze swojego schowka takie jak piłka, kolorowanki, kredki i klocki. Wszyscy byliśmy wręcz onieśmieleni jej dobrocią.
Pyszne polskie jedzenie zrobiło największe wrażenie, z przyjemnoscią patrzyłam jak dziewczyny zajadały się pierogami, kluskami ślaskimi, pyzami czy mięsnymi daniami. Patrzyłam i oczywiście sama zmiatałam wszystko z mojego talerza, jakby ktoś miał mi to za chwilę zabrać ;))))) Pogoda zawiodła ale dobry humor i zakupy nadrobiły wszystko.
Myślę że na długo ten wyjazd zostanie w naszych sercach...i właśnie o to mi chodziło...

Byłam tak przejęta rolą organizatorki i tłumaczki wyprawy że nie miałam czasu na robienie zdjęć więc nie mam co dodać do tego posta!

Najpyszniejsza gorąca czekolada jaką piłam w swoim życiu, fajnie że właśnie we Wrocławiu.









Wisiorek z ulotnym dmuchawcem w środku.
To tak na zatrzymanie tych ulotnych chwil, które przeżyłam we Wrocławiu.

Do napisania...

niedziela, 22 marca 2015

Metamorfoza w moim pokoju.


Witam  ;))))

Mój pokój jest już gotowy! Hurra! Nie ukrywam że bardzo się cieszę jak to wszystko wyszło w całości!
Teraz mogę powiedzieć,że to jest mój pokój, z kawałkiem mnie. Długo mi zajęło pozmienianie moich kątów pewnie dlatego, że żeby zrobić coś dobrze i z pasją trzeba się temu oddać i zaangażować. No i trzeba podejmować decyjzę, z czym ja zawsze mam kłopot. Widzę teraz ze takie odswieżenie, odświeża też nas i nasze życie. Uwielbiam nasze gniazdko i czuję się teraz rewelacyjnie, zwłaszcza lubię przesiadywać przy małym stoliczku z lampką na sofie. Dziwne to ale coś w tym jest...Teraz jest tak jak lubię czyli drewno i delikatne dekoracje.

 Sami zobaczcie efekty.

















Pozdrawiam z czerwonej sofy.

niedziela, 8 lutego 2015

Co tam u nas, w trawie piszczy?


Witam

 Początek roku był dość intensywny, to byl naprawdę dobry początek.



Bardzo lubię spędzać czas sama ze sobą i nigdy z tego nie zrezygnuję ale też lubię jak dużo się dzieję, wtedy to już wogóle te moje momenty są bezcenne. Dużo myślałam ostatnio nad nowymi zmianami, planami odświeżylam glowę i przestrzeń mój dzienny pokój przechodzi transformacje, robię porządki oraz pozbywam się niepotrzebnych rzeczy, żeby było jeszcze przyjemniej w naszym gniazdku. Wytyczyłam sobie nowe cele, plany i marzenia... trzymajcie kciuki bo ruszam do boju... muszę też przyjrzeć się naszym wydatkom by lepiej zarządzac naszymi wydatkami i pomyśleć na co teraz warto oszczędzać. 





Bardzo już tęsknię za wiosną...




Udoskonalam pieczoną szynkę i w końcu się udała.




Nie zabrakło też wspólnych śniadań.



Do napisania...

niedziela, 18 stycznia 2015

List do N.

Witam

Dzisiaj trochę inaczej bo będzie list. Skoro mam tu pisać o moim życiu na czerwonej sofie to osoba do której piszę jest właśnie dużą częścią mojego życia.

Kochana N.
Napewno kiedyś przeczytasz te moje wypociny... wczoraj były Twoje 14 urodziny, urodzilaś się dokladnie na początku mojego osiemnastego roku życia. Bardzo się wszyscy cieszyliśmy z Twoich narodzin choć nie było nam łatwo bo byłaś  maleńkim wcześniaczkiem, który  musiał walczyć o swoje życie. Odrazu zabrali nam Ciebie...ale to było dla Twojego dobra. Chyba już nigdy nie zapomnę bicia Twojego serduszka które było podłączone do aparatu monitorującego Twój stan. Biło jak oszalałe...Tak też powiedziała nam pani doktór, że Twoje maleńkie serce bije jak dzwon i że musi być dobrze...i jest dobrze.
Chciałam Ci napisać że jesteś naszym szczęściem i zawsze nim będziesz.
Chcę ci powiedzieć że wiem że Twoje życie nie zawsze jest kolorowe ale może być a zależy to tylko od Ciebie... pewnie życie nie raz da Ci w kość, trzeba będzie iść pod górę, napewno nieraz opadniesz z sił i właśnie w takich momentach nie WOLNO Ci przestać walczyć, nie WOLNO Ci przestać marzyć i nie WOLNO Ci przestać chcieć więcej, więcej od życia.
Nasz dom zawsze będzie dla Ciebie otwarty...Wszystkiego najlepszego...

Twoja ciocia.

W Dębowym Wzgórzu, zawsze dobrze się bawimy!


niedziela, 4 stycznia 2015

Świąteczne wspominki.

Witam

 Święta mają to do siebie że zdecydowanie za szybko mijają, przychodzą i za chwilkę już ich nie ma... ale zawsze zostawiają po sobie to niezwykle uczucie odrodzenia, czystości i nowego początku i nie wiem czy dzieje się tak za sprawą zmęczenia całym rokiem a Święta są jak wolny czas ( choć dla wielu bardzo pracowity), jak zatrzymanie w gonitwie w której wszyscy bierzemy udzial, jak powiedzenie sobie dziś nic nie muszę i jak czas tylko na przyjemności. Tak właśnie ja to czuję... a przed nami Nowy Rok i znów snuję mnóstwo planów, postanowień z których pewnie połowa zakończy się na planach ale to snucie dodaje mi skrzydeł...siedzę wlaśnie na czerwonej sofie otulona kocem z lampką czerwonego wina i rozmyślam jak to będzie w tym Nowym Roku, co nam przyniesie, jak nas zmieni i doświadczy.

Niech to najlepsze na mnie czeka...















Do napisania...