czwartek, 31 sierpnia 2017

Prosty plan

Witam


Ile razy mieliście taką myśl że chcecie coś zmienić ? Ja chyba z milion razy ale to tylko myśli które są ulotne. Tym razem czuję że jednak jest inaczej... minimalizm kołacze mi się po głowie już od dawna... myslę że nigdy nie będę ortodoksyjną minimalistką bo za duża mam słabość do pięknych rzeczy ale widzę jak ostatnio zmienił się mój gust i potrzeby. Czuję zę mniej oznacza dla mnie więcej, oczyszczanie przynosi mi ukojenie i spokuj.
Pozbywam się rzeczy niepotrzebnych, przerażają mne przepełnione przedmiotami domy, potem sama zaglądam w nasze kąty i co widzę różne niepotrzebne rzeczy, czuję ogromną chęć oczyszczania naszej przestrzeni dla zdrowszego myślenia i lepszego samopoczucia.
To bardzo ważne aby ubierać się i otaczać rzeczami, które w pełni do nas pasują. Odnalezienie swojego stylu, odkrycie swoich potrzeb i stylu życia jak też świadomość swojej sylwetki jest absolutnie konieczne to tego by móc stworzyć swoją garderobę, umieć zestawiać ubrania tak aby z kilku elementów trzorzyć fajne kreacje lub stworzyć wnętrze naszego domu czy mieszkania.
Myślę że zaczynam ten proces, odnajduję siebie a co za tym idzie swoje potrzeby i styl życia w którym jest coraz mniej miejsca na materializm ale dobry gust, klasyka i jakość zostają ze mną.

Uwierzcie mi że ostatnia jestem by twierdzić że droższe jest lepsze ale doświadczenie mi pokazało  że jakośc kosztuje i za dziesięć rzeczy wątpliwej jakości wolę dwie, które posłużą mi na lata i to poczucie dobrze wydanych pieniędzy.

Lubię swoje rzeczy i im bardziej przypadają mi do gustu tym lepiej, potrafię długo na takie czekać i skrupulatnie je selekcjonować, mam nadzieję że ten sposób uchroni mnie przed wszechobecnym konsjumpcjonizmem i nadmiarem czegoś co nic nie wnosi w nasze życie...














Do napisania...

piątek, 19 maja 2017

Leśny świat Ewki


Witam

Ewka cudnie wygląda w tej naszej zieleni i dobrze się w niej czuję. Ja zresztą też doceniam ten zielony zakątek i dobrze się tu czuję. Zielony górą !

 Historia pokoju Ewy była taka że od zawsze miał być to pokuj w akcencie lasu, projekt w głowie był gotowy a zmiany tworzyły się z czasem same.
To było takie małe wyzwanie bo wiecie że ja lubię planować i marzyć ale nie zawsze starcza mi zapału, tak już mam i muszę się z tym pilnować, nie brać za dużo na moje barki...
Chciałam żeby nie było jakoś tylko żeby było po mojemu, po naszemu chciałam żeby było leśnie... To życie po naszemu i jego układanie kosztuje dużo ciężkiej pracy bo to że człowiek ma plany i marzenia to jedno a realizacja tego wszystkiego to zupełnie inna sprawa, nic samo sięnie zrobi...
Fajnie ogląda się czyjeś projekty ogrodów, mieszkań, łazienek czy balkonów ale  ile to kosztuje ciężkiej pracy i samozaparcia.
Wiem też że strasznie to cieszy i daje ogromną satysfakcje na końcu. Tak było z tym małym pokoikiem, niby nic a jednak...

Leśny pokuj powstał codziennie cieszy nasze oczy i serca!
















Do napisania...

środa, 3 maja 2017

Stęskniona za latem

Witam

Kręcę się w kółko jak kręciołek,  szukam sobie miejsca. Krople deszczu spływają po szybach, znowu pada. Ewcia plącze się między nogami i wyciąga ręce w moją stronę głośno gaworząc starając się wytłumaczyć że bardzo by chciała zobaczyć co się dzieje w zlewie i na blacie bo przecież jeszcze tam nie dosięga i nic nie może sama zobaczyć. Unosząc ją do góry odrazu czuję ten jej cudowny zapach, tuląc ją do siebie mówię Ewka jest piąta rano a ty już nie śpisz ale Ewka niewzruszona próbuje się uwolnić z uścisku żeby zejść z powrotem na dół już zobaczyła co miała zobaczyć i kropka.

Herbata z miodem i cytryną to będzie dobry  początek tego długiego dnia.
Zaglądam od okna do okna ja poprostu tęsknię już za latem, za słońcem i ciepłymi porankami. I wiem że wraz z latem przyjdą piękne chwile goście, wyjazd do Polski i znów goście. Myślę już o nich  o tym co ugotuję i jak przystroję ogród.
Aż się to wszystko we mnie już kołacze, takie plany zawsze cieszą moje serce to właśnie dzielenie się sobą, swoją przestrzenią i jedzenie posiłków z tymi z którymi dobrze się czujemy to jest to coś.

Nie ma nic piękniejszego bardziej pozytywnego i inspirującego jak poranek z kimś kto wnosi te wszystkie dobre rzeczy w nasze serca i domy aż czuje się nosem tą dobrą karmę.

Póki co trzeba się ratować czym można żeby te deszczowe dni za bardzo nie weszły do głowy... herbata smakuje pysznie...

Wieczorem idę zagrać w bingo...












Do napisania...


wtorek, 18 kwietnia 2017

Wielkanocny śledzik na raz

Witam

Święta Wielkiej nocy to jak początek nowego po noworocznym leniuchowaniu. Zawsze tak miałam, że ten piękny czas zadumy kolorowych pisanek, tulipanów i rząkili jest jak pierwszy rozdział nowego.
Czegoś nowego... to taki krok w stronę lata, słońca, wakacji, marzeń, planów i nowych dni.
Towarzyszył mi spokój i śledzik na raz w sosie chrzanowo - jabłkowym, filizanka kawy wypita z cudowną osobą, zapach żurku, zabawy w kulkowym basenie z Ewką oraz świąteczne myśli o najbliższych.
Tak mi dobrze było, czułam że nic mi nie trzeba... radio zet dzwięcznie grało, słuchałam wielkanocnych opowieści ludzi znanych i nieznanych, które przywołały również moje wspomnienia o wielkanocy z dzieciństwa a za rok już będę mogła z Ewką jaja malować i dekorować. Jak to dobrze że człowiek ma o czym myśleć. Na spacerze mijam sympatyczną parę z dorosłą córką i myślę że to my kiedyś z Ewką tak będziemy sobie szli na spacer, może spacer wielkanocny...

Myślę o Sherii która straciła dziecko i o Niki która od dwóch lat choruje i nikt nie może jej pomóc. Ach... jak mało wdzięczni jesteśmy za to co mamy, jak szukamy dziury w całym a szklanka do połowy pełna sprawia wrażenie prawie pustej. Dziwne z nas twory a nawet i potwory tak ciężko to zrozumieć, ja sama nierozumiem.












Alleluja ...




poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Moje strony


Witam

Lubię wracać w moje strony, w moje miejsca w moje uliczki i choć czasem już sama nie wiem gdzie jest moje miejsce to lubię tam być... choć tylko na chwilę.
Nie za długo tylko na chwilkę ... ukoić moje serce, napełnić je czasem z tymi których kocham... choć tylko na chwilkę. Inaczej już nie potrafię nie da się inaczej... tak jest łatwiej.
Gdy tysiące spraw gna nas nie zawsze tam gdzie chcemy być czy iść to tam w moich stronach zawsze chce być ... choć tylko na chwilkę.
Lubię pukać do tych drzwi z myślą że za chwilę stanie w nich ten ktoś kto jest mi bliski ... ten mój ktoś... 
Ileż wspomnień tam jest zostawionych, ten park, ta ławka, ileż chwil dobrych i złych pochowało się tam... 

Lubię te wyjazdy tam zwłaszcza w trójkę, człowiek czuje taki rodzinny klimat. Tego uczucia nie da się zastapić żadnym innym.
Moment kiedy znów idę tą uliczką, siadam na tą ławkę i wchodzę do tego parku to właśnie to uczucie do którego zawsze bardzo tęsknię ... choć tylko na chwilkę.

Ewka na lotnisku czuła się jak ryba w wodzie, tyle się tam działo ciekawych rzeczy, tyle ludzi nie mogła się nadziwić. Do wszystkich salutowała, uśmiechając się uroczo.
Odwiedziny babci i dziadka którzy się nas nie spodziewali i wielka radość.
Póżniej jeszcze więcej atrakcji było, odwiedziny u Adasia i Poli, ciekawie tam było. Olek z wielką czułością dotrzymywał kroku Ewci.
Zawsze cudowne rozmowy z Martą, gry planszowe dla pięcio latków i dla starszych, najgorszy monopol w moim życiu, kupa śmiechu, małe tarcia ale wszyscy się bardzo starali żeby było miło.

Moje chwile w moich stronach, zawsze na nie czekam.













Do napisania...

piątek, 31 marca 2017

Roczek

Witam

Moja malutka córeczka skończyła właśnie roczek. Jak na księżniczkę przystało przepych musiał być na urodzinach były dwa torty, istne szaleństwo!
Wszystko było jak być powinno, byliśmy razem a to ważne bo te chwile już się nie powtórzą. Ewa jeszcze nie rozumie ale ja wszystko jej opowiem jaka była ważna i kochana tego dnia dla wszystkich. Babcia Ania zawsze gotowa na wyzwania, dzielnie walczyła z babeczkami, dumny jak indor dziadek nie wypuszczał swojej wnusi z rąk a babcia Bogusia jak zawsze ze stoickim spokojem uświetnia swoją osobą wszystkie rodzinne imprezy. Dzieciaki szalały Ewka razem z nimi i o to mi chodziło. Takie właśnie dzieci powinny mieć dzieciństwo a my dorośli martwmy się i walczmy w cichości naszych serc aby im to zapewnić. I choć mówi się że dzieci i ryby głosu nie mają to w ten dzień były najgłośniejsze.
W gardle mnie ściskało kiedy zdmuchiwałyśmy świeczkę na torcie i wraz z moim wydechem jakbym wysyłała modły do wszechświata prosząc tylko o jedno, zawsze o to samo niech życie łaskawe będzie dla mojej Ewki...

Ileż radości nam podarowała przez ten rok. Najpiękniejszy a jednocześnie najtrudniejszy rok w moim życiu i wiem że taka kombinacja i taka intensywność wszystkiego już nigdy się nie powtórzy bo taka magia i cuda mogą tylko zdarzyć się przy narodzinach i przybyciu człowieka na ten świat.
Za ten cud prawie straciłam swoją osobowość ale nie można przeżywać takich rzeczy za darmo. W życiu i przyrodzie wszystko ma swoje fazy przechodzimy przez coś do czegoś żeby coś opuścić, zostawić, odnależć nie możemy z tym walczyć, trzeba przez to przejść najłagodniej jak się tylko da.
Ja definitywnie jestem w fazie przechodzenia tylko jeszcze nie wiem gdzie się odnajdę. Trochę się motam i kokoszę bo niepewna jestem tej drogi.
Mojej nowej drogi...














Do napisania...