poniedziałek, 25 sierpnia 2014

O naleśnikach.

Witam 

Długo szukałam idealnego przepisu na naleśniki nie chciałam dodawać białej mąki, nie chciałam dodawać mleka i tak szukałam aż znalazłam ;)))
Wyszło bardzo zdrowo!

2 jajka
banan
mąka kukurydziana
pół szklanki wody gazowanej

( jak jem bez owoców to dodaje jeszcze wanilię)

Miksuję jajka z bananem - dodaję wodę gazowaną i miksuję - dodaję mąkę na oko - smażę na oleju kokosowym - gotowe.

Trzeba wyczuć jak je smazyć żeby nie rozwalić.





Do napisania..,

niedziela, 24 sierpnia 2014

Niedziela wita.


Witam

Uwielbiam takie niedziele jak dziś. Długi prysznic z maseczką na twarzy, długi poranek, śniadanie z mężem i beztroskie gadanie. Potem zostaję sama, i się zaczyna moja idealna niedziela. Popijam kawę w ulubionej filiżance, stojąc w oknie a w tle slyszę Beatę Pawlikowską w audycji Świat według blondynki, zawsze jak tylko mogę to w niedzielę jej słucham, rozbudza to we mnie pragnienie do podróżowania i zawsze po audycji chcę gdzieś pojechać, dziś wybrałabym się do Peru. Oczywiście szybko się uspokajam i wracam do rzeczywistości ale fajnie tak się nakręcić, często też zastanawiam się czy mogłabym spędzić moje życie podróżując i zwiedzać swiat.
 Myślę że nie bo to wymaga życia na walizkach,  dużej odwagi, umiejętności nieprzywiązywania się do rzeczy i miejsc a ja kocham moją harmonię mojego życia, długo zajmuje mi klimatyzowanie się w nowych miejscach i lubię moją filiżankę do kawy. Marna byłaby ze mnie podróżniczka ha,ha,ha
Choć napewno podróżowanie pomogło by mi w moich aktualnych osobistych projektach nad którymi mocno pracuję czyli; minimalizm i szukanie dobrej energii, zapewne duża część tych dwóch filozofii zawarta jest w podróżowaniu i oczywiście myślę tu o podróżowaniu takim na prawdę, kiedy wyjeżdżamy gdzieś na parę tygodni lub miesięcy. Może kiedyś uda mi się pojechać gdzieś na dłużej, przeciesz wszystko co najlepsze jest jeszcze przedemną.
Zawsze staram się przygotować do takiej niedzieli żeby naprawdę była moja, czyli sprzatanie musi być w sobotę co nie zawsze jest łatwe bo po tygodniu pracy łącznie z sobotą to ostatnia rzecz na którą mam ochotę, no ale warto, zakupy na których planuję co ugotuję i ewentualnie co jeszcze muszę zrobić.
I tak co parę tygodni planuję sobie moją niedzielę. W taką niedzielę zawsze chce mi się ugotować coś pysznego ale musi być szybko, chyba że przygotowuję wszystko dzień wczesniej żeby nie marnować czasu w kuchni. Obowiązkowo oglądam film, czasem idę jeszcze na spacer. Pod wieczów siedzę na ogrodzie, rozmyślam i tak kończy się moja idealna niedziela.








Zupa z groszku z szynką i pieczonymi ziemniaczkami.






Do napisania..,

piątek, 22 sierpnia 2014

Dzika plaża.

Miejsce gdzie zdecydowanie można uciec po ciężkim tygodniu albo wybrac się na spacer.
Nie lubię plażowania w tłumie ludzi, zawsze tak miałam więc to wyludnione miejsce naprawdę zrobiło na mnie wrażenie. Myślę że żyjemy w czasach gdzie wszędzie jest pełno ludzi, ciągle coś się dzieje, wszechogarniający hałas to wszystko sprawia,że nie można poskładać własnych myśli i jesteśmy często rozbici. Trzeba korzystać z darów jakimi są takie miejsca; puste, spokojne i przyjazne naszym myślą.
Cudowne miejsce na romantyczny piknik. 






  
Można tam spotkać foki, ta bohaterka podpływała do brzegu i grzała się w słoneczku




Mój mąż jak zwykle z aparatem ;)))
Do napisania..,

środa, 13 sierpnia 2014

Urlop w hamaku.

 Witam

Nigdy bym nie pomyślała że w  hamaku może być tak bardzo wygodnie i komfortowo. Jakoś tak zupełnie inaczej, naprawdę niezła frajda  ;))) Dużą część urlopu spędziłam właśnie w hamaku, wylegując się i kokosząc się w nim. Czytałam książkę oglądałam filmy i tu muszę napisać jak cudownie było ponownie obejrzeć Anię z zielonego wzgórza, poświęciłam na to cały jeden dzień i obejrzałam wszystkie części, ach śmiałam się i płakałam na przemian, ileż wspomnień przywołał ten film ile wzruszeń, marzeń. Tyle chwil z dziecięcych lat przemknęło mi przez głowę. Przepiękny wątek o miłości, czystej, pięknej, ukrytej o którą trzeba było walczyć ile w tym było kiedyś romantyzmu, ja odpłynęłam. Na jeden dzień wybrałam się na zielone wzgórze i była to przecudowna podróż. 
Udało mi się jadać śniadania na ogrodzie, nawet poczytać rano gazetę, paliliśmy ogniska i piekliśmy kiełbaski. Sielsko i spokojnie ale i tak główną atrakcją mojego urlopu jest hamak.












Urlopowy zakup, kaczka dziwaczka w kaloszach.
Do napisania..,

niedziela, 20 lipca 2014

Akcja śliwki.

Witam

Co roku w lato nasza śliwa obdarowuje nas obficie swoimi owocami i co roku przegapiałam moment kiedy śliwki były dojrzałe i gotowe do zbioru. Jak byłam gotowa żeby coś z nimi zrobić to już były przejrzałe.
Osy wręcz zamieszkiwały na drzewie w tym czasie, upojnie ucztując w śliwkach, na śliwkach i wszędzie do okoła było słychać pobzykiwania ;))
W tym roku to ja byłam pierwsza. Ubaw był po pachy!


Główny bohater tej imprezy na drzewie, strąca śliwki.


Było ich mnóstwo, spadały jak manna z nieba.





Tu już gotowe śliwkowe przetwory.



Do napisania...

czwartek, 17 lipca 2014

Jagodowa szminka.

Witajcie

Nigdy nie byłam jakąś wielką maniaczką kosmetyków, a szminek które zużyłam w swoim życiu mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. To nie żebym się tłumaczyła ale jak ujżałam ten kolor, ciężko było zapomnieć, próbowałam to zagłuszyć, nawet wyszłam ze sklepu i poszłam dalej. 
Jednak musiałam się wrócić! ;))))) 
Piękny marokański róż w odcieniu jagodowym. 
A niech tam, każda kobieta musi mieć choć jedną szminkę z MAC.









papatki..,

wtorek, 15 lipca 2014

Mamy lato.


Witam ;)))


Lipiec zawitał u nas wraz z deszczem. Padało, padało i padało, końca tego deszczu nie było widać! Tak bardzo ten miesiąc  był wyczekiwany przez nas a tu deszczowe rozczarowanie! Ale nawet w najgorszą ulewę można się rozczulić, kiedy małe kurczaczkowe dziubki przychodzą pod moje drzwi żeby się skryć przed deszczem.
Na szczęście po prawie dwóch tygodniach rankiem po przebudzeniu wyszłam na ogród  i z wielką radością stwierdziłam, wreszcie mamy lato! 



Gorące promienie słońca przebijały się wszędzie do okoła.



A tu nasza panna, wyjadaczka naszych śliwek ;)))



 Dużo się działo przez te dwa tygodnie i było dość pracowicie, doprowadziliśmy cały ogród do porządku, ogarnęliśmy wszystko wokół domu.




Obiecałam sobie że jak tylko jest to możliwe to będziemy jadać posiłki na ogrodzie. W zeszłym roku lato strasznie szybko nam uciekło, tyle rzeczy sobie obiecałam i prawie nic się nie udało zrealizować, tego lata będzie inaczej. 
Jestem zdeterminowana!!!!!





Zrobiłam mój pierwszy sernik w życiu, nie jest idealny ale to już coś ;)))



Mały dzięcioł znaleziony na podjeżdzie, wypadł z gniazda wysoko umiejscowionego na drzewie i pomimo nawoływań matki i jego pisków nie udało się ich już razem połączyć. Znależliśmy mu dom w sanktuarium dla ptaków. Mam nadzieję że będzie mu tam dobrze z ptasim bractwem.  Ach,  ci nasi ogrodowi przyjaciele budzą we mnie tyle nieznanych dotąd uczuć i tak potrafią mnie miażdząco rozczulić że nie podejrzewałabym siebie o takie emocje.







Udanego lata kochani, do napisania..,