środa, 30 listopada 2016

Zatrzymuje czas

Witam


Już wracam a raczej wróciłam z  rodzinnych stron. Jakże cudownie było tam być z Ewką, ja ona i cała reszta momentów, chwil, ludzi, widoków i przeżyć. Nic... tylko zatrzymać czas i uwierzcie mi że próbowałam, naprawdę próbowałam go zatrzymać. Próbowałam też na wszystko spojrzeć innym okiem, nie tym moim jedynym które mam, tylko zupełnie innym  żeby choć przez chwile zobaczyć coś i różne sprawy inaczej, może w innym świetle.

Powroty zawsze są trudne, bo trzeba wracać do ról które pełnimy obowiązków i wielozadaniowości, która zabiera całą naszą energię. Dlatego zaczynam spokojnie, skupiam się na jednej rzeczy tak jest zdecydowanie łatwiej. Nie zapominam też o doładowywaniu dobrej energi więc zatrzymuję się na małe przyjemności bo przecież muszę teraz radzić sobie z tym sama. Już nie ma ciebie Marta żebyś mnie podładowała i nawet już nie moczę spodni śmiejąc się do rozpuchu bo do tego potrzebna jest Ania, Krysia na kawę nawet już też nie przyjdzie a na moich samotnych spacerach brakuje taty, który by dumnie wożił Ewkę.
Nikola nie wpadnie po szkole połechtać mojego serducha swoim młodym entuzjazmem do wszystkiego. A moją mamuśkę słodką pesymistkę wszędzie ze sobą muszę zabierać bo noszę ją w serduchu i śmiać mi się chce kiedy myślę o tym jej pesymistycznym podejściu do życia. Momentami nie do wytrzymania... warto było tam z wami być.

Jednak jakoś tak mam że im bardziej u mnie pod górkę, im bardziej wszystko się komplikuje i wylatuje z rąk to jeszcze bardziej doceniam to co mam i kim jestem, wartościując wszystko co najważniejsze w moim życiu. A cały mój świat jest tu w tym domku, gdzie wieczorami przesiadujemy na czerwonej sofie, choć trudno czasem i matka polka to ze mnie marna ...

 Zatrzymuje czas i łapię te moje chwile jak letni deszcz bo są takie ulotne...jednak gdy będziemy na nie uważni to można je pozbierać i schować głęboko w sercu.
Moje magiczne, proste chwile nie dają mi zwariować w tym moim świecie.































Do napisania...




wtorek, 28 czerwca 2016

W życiu można mieć wszystko...

Witam

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Myślicie czasem o tym że gdybym mieszkała tam czy tam to pewnie lepiej by mi sie żyło, gdybym miała inna pracę napewno lepiej bym sie w niej spełniała, gdybym miał wiecej pieniędzy to napewno moje życie było by ciekawsze, gdybym podróżowała to napewno moje życie nie bylo by takie nudne. W dobie dzisiejszych Facebookow i innych tam Twitterów można wejść w czyjeś życie prawie z butami bez wychodzenia z domu, często zaglądamy na te portale zeby poszperać w życiu innych, czasem żeby sie upewnić ze jednak mamy lepiej i dowartościować sie trochę a czasem siedzimy przed monitorem z mina na kwintę bo ktos poprostu cieszy sie życiem a my cokolwiek robimy i gdziekolwiek sie udamy nie potrafimy. Cos nas ogranicza, stopuje tak bynajmniej jest w moim przypadku i zastanawiam sie czy przypadkiem za duzo nie mysle o tym wszystkim. Moja walka o to by cieszyć sie chwila, dniem codziennym, łapać zycie garściami jest nieugięta ale ciagle mi za mało, czegoś wciąż mi brakuje, ciagle z czymś sie szarpie, próbuje wyprzedzić ...
Nawet teraz kiedy zostałam mama, odnoszę wrażenie ze wychamowałam prawie do zera, wciąż próbuje przegonić czas jakbym chciala cos przyspieszyć a przecież wszystko czego mi potrzeba jest tu i teraz.

Choć trudno w to uwierzyć, to  w życiu mozna mieć wszystko ale nie w tym samym czasie, naprawdę! 











Do napisania...






niedziela, 26 czerwca 2016

Mokry weekend.


Witam

Szaro,buro i mokro...brr
Nie pozostaje nic innego jak wcisnąć kalosze i pójść na mokry spacer.
Teraz z Ewką weekendy sa poprostu inne takie rodzinne. Jest inny plan dnia albo Ewka jest na pierwszym planie, jak kto woli...
Trzeba dobrej dyscypliny żeby jeszcze bardziej tego planu nie skomplikować.   
Bywają też takie weekendy jak ten że pozwalam aby wszystko działo sie samo i też jest dobrze!
Gary w zlewie, kszątam sie w piżamie do południa z Ewka wisząca na cyckach, obiadu nie ma tylko jest omlet przyrządzony po męsku przez faceta i leje deszcz ale co tam grunt to rodzinka.























Do napisania...

sobota, 18 czerwca 2016

Czas na zioła.

Witam

Świeże zioła to napewno dobry krok do zdrowego odżywiania i gotowania pysznych, szybkich domowych posiłków. Trzeba tak niewiele żeby trzymać świeże zioła w domu na parapecie i całkowicie niewiele potrzeba żeby je pielęgnować.
Potrafią zaczarować nasze dania i dodać im unikatowego smaku, jak i również mogą nas inspirować do gotowania, nawet proste danie z makaronu posypane świeżą bazylią i oregano przenosi nas do słonecznych Włoch...











Do napisania...

wtorek, 14 czerwca 2016

Zwariować można.


Witam

Budowanie pozytywnego stylu życia to układanka, na którą składa się wiele maleńkich elementów. Najczęściej tak małych, że trudno je zauważyć i docenić ich wkład w nasze samopoczucie. Odkąd zostałam mamą na moje dobre samopoczucie zaczęły wpływać rzeczy tak maleńkie, że wcześniej były zupełnie nie istotne i niezauważalne bynajmniej dla mnie. Prysznic i wybalsamowanie ciała to teraz jak wypad do Spa a zjedzenie normalnie ciepłego posiłku, to jak wyjście do restauracji. Normalnie zwariować można...
Utrata kontroli nad moim życiem nie przyszła mi łatwo, tylko piękne oczy Ewki w których widzę cały mój świat, ratują mnie w tym zwariowaniu...Ludzie pytają namiętnie jak sobie radzę, no radzę sobie przecież nie mogę zwariować, odpowiadam. Myślę sobie że macierzyństwo jest jak dzban do połowy napełniony wodą i tylko od nas zależy czy będziemy go widzieć do połowy pełnym czy do polowy pustym. A czasem jest tak trudno że wogóle nie widzi się wody w tym dzbanie...normalnie zwariować można.







Nie ma to jak się zesrać przed wejściem do restauracji...

Moje dupeczki kochane...
Do napisania











piątek, 6 maja 2016

Spóżniona urodzinowa chwalipięta

Witam

Czy tego chcemy czy nie co roku przybywa nam lat i obchodzimy urodziny. Ja bardzo lubie w ramach urodzin gdzieś pojechać, gdziekolwiek żeby tylko coś przeżyć,zobaczyć i wyrwać się z codzienności. W tym roku było inaczej, zupełnie inaczej i nawet nie myślałam o wyjazdach,  chciałam tylko jednego.  Spędzić ten dzień z moją rodziną...
Dostałam swój pierwszy prezent od Ewci, kubek z napisem ,,kocham moją mamę,, no i oczywiście się wzruszyłam... bo co bardziej piękniejszego matka może dostać...
Mąż też zaskoczył mnie nie banalnym prezentem, podarował mi piękne pudło pełne przekąsek do podjadania. Kiedy karmię Ewcię mam teraz to pudło pod ręką i jak tylko mam ochotę to sięgam sobie po małe co nie co. Taki mały osobisty sklepik z przekąskami.
Marzył mi się wspólny spacer, pogoda jednak nie dopisała ale całą trójką wybraliśmy się do kawiarni na ciacho i obiad.
Ewcia spała jak aniołek więc udało nam się zjeść wszystko ciepłe, ciepły posiłek jest teraz dla mnie jak nagroda bo zazwyczaj jem teraz wszystko zimne, taki mały urok macierzyństwa.
Życzę sobie wytrwałości w tym moim macierzyństwie i skupienia na nim abym go nie przegapiła...
Ewciu jesteś najpiękniejszym i najsłodszym prezentem tego dnia...








Do napisania...

niedziela, 3 kwietnia 2016

Ewka.

Witam

Przyszła na świat... nareszcie...moja Ewa. Boska, cudna słodkość. Uczucia tak nieznane ze sobą przyniosła, że uwierzyć nie mogę co czuję. Miłości nigdy takiej bezwarunkowej nie czułam jeszcze, kiedy czuję jej oddech i zapach wszystko gdzieś się zapada pode mnie głęboko i nic nie mam znaczenia.
Właśnie z takiej miłości zaczyna się moja największa przygoda życia, zostałam matką. Boję się, oczywiście że się boję. Czy będę dobrą matką, czy trud dnia codziennego mnie nie złamie, czy będę umiała zaczarować życie mojej małej córeczki. Ileż radości nam przyniosła ze sobą, taka mala istotka, jaka cenna jest dla nas, jaka ważna i jak umie zadbać o tą swoją ważność podnosząc głos gdy jest jej żle.
Tak bym chciala żeby czas choć na chwilę się dla nas teraz zatrzymał, żeby to wszystko trwało jak najdłużej wiem, że życie musi iść do przodu i niczego nie da się zatrzymać.

Zatopiona w Ewkowej miłości tonę, jak we śnie...proszę nie budżcie jeszcze mnie.


Do napisania...